Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział dziewiąty "Figa z.... burakiem, ridiświruś i Snape w piżamce"
Strona Główna


Zobacz wpisy

Twoja opinia


Jesteś tu 15730 Potteromaniakiem





Skomentowało 21 Potteromaniaków

Rozdział dziewiąty "Figa z.... burakiem, ridiświruś i Snape w piżamce"

Powiadamiamy tylko osoby z księgi

Draco (bo tak teraz będziemy mówić na Malfoya) wrócił do klasy dopiero w czwartek. Kiedy spóźnił się na eliksiry, Snape kazał mu siadać. On – co dziwne – zaczął się spierać, że powinien za to stracić punkty... Że takie faworyzowanie uczniów jest niesprawiedliwe...
Snape zlitował się nad nim i odjął mu te pięć punktów. Ale tak czy siak zrobił to z obolałym sercem. Sam Draco był z siebie cholernie zadowolony. Usiadł obok Harry’ego, Rona i Hermiony.
Dziś mieli uwarzyć.... eliksir wywołujący czkawkę.
Ledwo zaczęli szykować składniki, Draco zaczął się szarpać ze swoim bandażem, który za nic nie chciał się oderwać.
Nasza trójca gapiła się na to w milczeniu.
- E... Draco? Ty przypadkiem nie przesadzasz? – zaczął cicho Ron, obawiając się wybuchu. Ale ten,o dziwo, nie nastąpił...
- A to niby dlaczego? – teraz próbował go rozerwać zębami. Bez efektu.
- No bo masz... poharataną rękę, hipogryf by cię zabił, a ty uważasz, że nic się nie stało...
- Wcale nie! On tego nie chciał zrobić! Ja pomyliłem jego nazwę... a on zahaczył pazurem o moją rękę! Taka ranka, a wy robicie wielkie halo!!!!
Walnął pięścią o stół, wyjąc z bezsilnej złości. To zwróciło uwagę wszystkich.
- O co chodzi, Malfoy? – zapytał Snape, zaniepokojony jego stanem.
Począł ryczeć.
- Przez ten głupi bandaż nie mogę uwarzyć eliksiru! – zapiał, uderzając... głową o blat!
- Weasley! – syknął Snape do oszołomionego Rona. – Pokrój Malfoyowi jego korzonki!
Obydwoje wydali z siebie zduszony pisk, który brzmiał jak:
- Co?
- Dobrze... słyszeliście!
Spojrzeli na siebie.
Kiedy nauczyciel powrócił na swoje miejsce i zaczął oglądać swoją gazetkę (zakładając nogi na biurko), Draco szepnął:
- Pokrój je byle jak, byle żeby było. Nie będę nikogo słuchał, dopóki nie wezmą tego głupiego bandaża!
- Ale Draco... Co z twoim...
- Mam go gdzieś!
Ron wzruszył ramionami, ale korzonki pokroił ładnie.
- A co z twoją figą? – zapytał Harry, patrząc na niego ze współczuciem.
- Dam sobie radę! – chwycił ją w lewą rękę, skórkę przygryzł zębami i zaczął obierać.
- Może jednak ci pomogę...
- Nie ma mowy!

- Snape mnie zaczyna wkurzać! Muszę powiedzieć ojcu, by postarał się, żeby go wywalili! – jęczał Draco, kiedy opuszczali lochy. Musiał jednak zawrócić, bo jak się okazało Crabbe i Goyle znowu wyżłopali swoje dzieło... A nie mógł sobie odmówić uciechy z tego powodu!
- Hermiono? A ty co o tym myślisz? Nic nie mówiłaś... – powiedział Harry.
Ale Hermiona nie odpowiedziała. Odwrócili się.
- Ale szła tuż za nami...
- Może poszła z Malfoyem ponabijać się z tych imbecylów? – zasugerował Ron, którego szczerze mówiąc też to zaczęło bawić. - JEST!
Hermiona wspinała się po schodach, dysząc ciężko. W jednej ręce trzymała swoją torbę, a drugą starała się coś ukryć pod szatą.
- Jakim prawem byłaś za nami, a teraz jesteś tu? – zapytali Harry i Ron równocześnie. Ta wzruszyła ramionami.
- Poszłam po coś... bo zapomniałam. Wiecie, że te dwa łosie dostały ataku „histerycznej” czkawki? Normalnie jak ten chlejmentor w pociągu!
Wtem jej torba pękła.
- O rany!
Na podłogę wysypały się grube księgi (wieczyste też...;-). Kiedy pomagali jej je pozbierać zdziwili się na widok niektórych tytułów.
- Ejże... Przecież dzisiaj mamy tylko obronę przed czarną magią. Po kit ci te inne... przedmioty – zaczął Ron.
- No tak... – powiedziała Hermiona wymijająco, pakując książki do wielkiej torby PODRÓŻNEJ (tej z kółkami....). – Ale nie mogę się z nimi rozstać. Chodźcie na żarcie, jestem głodna....
I poszła.
- Ona chyba coś przed nami ukrywa – oznajmił Ron, patrząc za nią zdumiony.

Kiedy weszli do sali O.P.C.M. zdziwił ich widok... nauczyciela, który (tak jak Snape) miał założone nogi na biurku. W porównaniu do niego słuchał se mp3.
Dzieciarnia usiadła w swoich ławkach i czekała na zbawienie. Ten dopiero teraz się pokapował że są.
Zlazł prędko, wywalił odtwarzacz... przez okno po czym stając przed nimi ze skrzyżowanymi rękoma zaczął obojętnie:
- Dzień dobry, niegodziwcy. Mnie już znacie więc nie będę się przedstawiać... Tak a propos ja też was znam... To tyle, jeżeli chodzi o kwestię witania. Dzisiaj pobawimy się w rozbrajanie bobka. Czy ktoś wie co to jest?
Oczywiście Hermiona – jako jedyna – automatycznie podniosła rękę. Reszta klasy patrzyła na nią z zazdrością.
- Bobek to widmo, które przybiera postać wywołującej w nas strach istoty. Krótko mówiąc: przez którą moczymy ze strachu gacie.
- Brawo. Chyba nie obrazicie się, kiedy wyjdziecie na prowadzenie w liczbie punktów... Bo daję wam ich pięć. Na plusie... Normalnie: właśnie otrzymaliście pierwsze w życiu punkty!
- Może otworzymy szampana? – zaproponowała jakaś wyjątkowo podniecona tym zjawiskiem osoba, ale została zignorowana. (a przynajmniej przez nauczyciela, który najwidoczniej chciał ponabijać się z o wiele głupszych od siebie uczniów).
Hermiona była dumna z siebie. Kilka osób zaczęło ją cicho obgadywać. Zazdrość, iż nie mogły się podlizać na pierwszej lekcji zżerała je od środka...
Kiedy Lupin opowiedział im kilka ciekawostek z życia bobków oznajmił, że teraz pójdą do pokoju nauczycielskiego, by przywitać się z jednym z nich. Ostrzegł, że nie mają robić syfu, bo to z pewnością nie będzie się nikomu podobać...

Kiedy weszli do pomieszczenia w jednym z foteli siedział sobie profesor Snape i zastanawiał się nad swoim nudnym życiem. Na widok wsypujących się do środka uczniów ślepia zaświeciły mu się niczym lampki bozonarodzeniowe, a na mordzie ukazał się kpiący, ukazujący krzywe zęby uśmiech. Widząc Lupina, który właśnie brał zamach by zamknąć z kopa drzwi, powiedział:
- Nie zamykaj! Nie mam zamiar oglądać tego cyrku!
Powstał (jak po wypiciu pewnego napoju energetycznego Powerade) i szybkim krokiem opuścił pomieszczenie. Jego szata tradycyjnie powiewała jak skrzydła nietoperza. Dziwne, ale nie było wiatru. Jak on to robił? Nie wiadomo...
- Tym lepiej dla ciebie.... Ty stary nietoperzu – warknął cicho Lupin, kiedy Snape znalazł się na korytarzu i zamknął w tradycyjny sposób drzwi.
Uczniowie spojrzeli na niego z podziwem. Ron nawet otworzył gębę.
- No co? – powiedział zdumiony, patrząc to na jednego to na drugiego. – Nie moja wina, że gra mi na nerwach!
Już zacierali ręce, na widok starej szafy w rogu, która dygotała, już Hermiona skakała, by jako pierwsza pobarwić się z bobkem, już Harry zastanawiał się o co tu chodzi (zgubił się po „Dzień dobry”), gdy nauczyciel ruszył ku kolejnym drzwiom. Zdumieni poszli za nim.
Tym razem znaleźli się w wielkiej łazience gdzie stała wspaniała wanna, obok prysznic, a naprzeciwko tego wszystkiego umywalka i... zamknięty na kłódkę kibel.
- Pragnę wyjaśnić – warknął Lupin, widocznie wściekły. – Że ten blady łeb, mam na myśli Snape’a, przestraszył swoim wyglądem naszą ofiarę, więc nawiała do kibla... Trochę dziwne miejsce, ale chyba sobie poradzimy...
- Oczywiście! – zawołała chórem klasa zadowolona z faktu, że choć jeden nauczyciel nienawidzi i „publicznie” obraża takiego gościa jakim jest Snape... Tak jak oni...
- No dobra. A więc zaklęcie brzmi Riddikulus... Powtórzcie bez różdżek...
- Riddikulus! – ryknęli.
- Ok.! – zawołał Lupin widocznie zadowolony z faktu, że i oni popierają jego teorię na temat „kolegi”. – A czy teraz jest wśród was ktoś, kto boi się Nietoperza?
- Ja! – krzyknęła Lavender. – U mnie w domu co noc siadają na parapecie...
- Nie to miałem na myśli...
Po kilku minutach okazało się, że to Neville strasznie się go boi. Ale kiedy mu powiedziano, że będzie miał okazję się zemścić... Wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu.
- To co mam robić? – powiedział uradowany, zacierając ręce.
- O ile się nie mylę... mieszkasz z babcią, tak? – zapytał Lupin, bacznie się nad czymś zastanawiając.
- No... Obiecała, że przebije mi drugie ucho....
- No, a możesz mi powiedzieć w co ona się zwykle ubiera?
- E... – Neville wzniósł oczy ku sufitowi, myśląc gorączkowo. – W taki zajefajnie śmieszny kapelusz... Ma szopa na czubku... żywego! I ma taką piżamkę w dynie... zwykle zieloną i szalik ze skunksa. Chciała sztuczny, ale jej nie kazałem kupować... Aha! I czerwoną siatkę z biedronki! Seria limitowana, dostała ode mnie na urodziny...
- Ok. A potrafisz sobie to wszystko wyobrazić?
- Oczywiście! Tylko.... Co to ma do rzeczy?
- A to – Lupin dopiero teraz na niego spojrzał. On także wyglądał, jakby mu ta „zemsta’ dawała satysfakcję... – Kiedy bobek wyskoczy z szafy i ciebie zobaczy, zamieni się w profesora... albo kalafiora... lepiej brzmi... Snape’a ty podniesiesz różdżkę i zawołasz Riddikulus i skupisz się mocno na stroju babci. Jeśli wszystko pójdzie jak należy, nasz bobek-Snape będzie zmuszony pojawić się w tej całej kolekcji z lumpeksu...
- I z biedronki! – dodał Neville, coraz bardziej zadowolony.
Wszyscy ryknęli śmiechem, dopiero teraz rozumiejąc słowa. Lali się ile wejdzie, dopóki nie uciszył ich sam nauczyciel...
- Jeżeli mu się uda, nasza ofiara zajmie się każdym po kolei. PRZYPOMNIJCIE sobie co was przeraża, a potem wymyślcie, jak to zmienić w coś naprawdę śmiesznego... Byle szybko, bo nie mam ochoty oglądac, jak pod siebie robicie...
Mieli pięć minut na to, by zastanowić się, co i jak ma wyglądać. Sam Neville aż skakał z podniecenia szepcząc pod nosem:
- Ale mu dojadę! Ale mu dojadę!
- No dobra – odezwał się profesor Lupin, gapiąc w sufit na muchę, krążącą w kółko. – Czy wszyscy gotowi? – teraz rozejrzał się po klasie.
Wszyscy zacierali ręce.
- Ok. A teraz pozwólcie... że wypuszczę... „babcię klozetową”.
Trzasnęło i kłódka odleciała. Z klopa.... wyłonił się profesor Snape, gapiąc się groźnie na Neville’a. Ten już teraz zanosił się od śmiechu... No co? Nauczyciel wychodzący z kibla to nie byle jaka sensacja...
- Riddikulus!
Snape zachwiał się i oto miał już na sobie obcisłą piżamkę w dynie (za krótką więc było widać jego patykowate, owłosione nogi) i wysoki kapelusz z wypchanym, zjedzonym przez mole szopem, który piszczał przeraźliwie; na ręce dyndała mu olbrzymia, czerwona siatka z żółtą biedronką.
Wszyscy ryknęli śmiechem. Sam Neville poderwał się i upadł na ziemię. Lał się najgłośniej z klasy...
Snape zatrzymał się zmieszany, nie wiedząc co robić. Gdyby miał kieckę, pewnie by ją podniósł i spierdzielił... Ale miał piżamkę, więc musiał stać, jak taki kołek.
Sam Lupin też był rozradowany. Wtem zawołał:
- A teraz Parvati! Pokaż mu na co cię stać!
Bawili się ile wejdzie, dręcząc biednego bobka, który pomału dostawał szału i nie wiedział co robić...
Widocznie znudziła mu się rola pośmiewiska i postanowił się zemścić, bo kiedy Ron zanosił się śmiechem na jego widok (pająka ze złotymi loczkami i kokardą <,uroczego, że aż żal dupę ściska!>> na łbie), odskoczył i pomknął ku samemu Lupinowi. Przybrał postać... srebrzystej kuli, unoszącej się w powietrzu...
Lupin, z początku nie kapujący o co łazi, wściekł się momentalnie.
- O ty! Co ty se myślisz, co? Że będziesz mi fikał? Ja ci dam! – już wyjmował różdżkę, gdy bobek sam zamienił się w... Snape’a w piżamce, widocznie zdając sobie sprawę z tego, jakie go czeka niebezpieczeństwo...

Bobek sam z siebie eksplodował, kiedy Lupin zaatakował go rękoma, już nie zważając na to, czy jest lekcja czy nie. O dziwo to sprawiło uczniom ogromną uciechę...
Na koniec (Lupin) oznajmił, że dostają po pięć punktów od każdej osoby... i nie mają gadać, co myśli na temat Snape’a.
________________________________

Pewnie poterromanacy usychali z ciekawości co słychać u naszych bohaterów? Proszę: maszcie i cieszcie się. Sorry za tak dłuuuuugą nieobecność, ale spoko: teraz nadrobimy zaległości. Po prostu przedtem miałyśmy porachunki ze szkołą i za bardzo nie było kiedy dodawać nowości...
Obwieszczamy, iż podstrony nie będzie, bo nikomu nie chce jej się tworzyć. Za to Lorze zachciało się stworzyć nową opowieść... Link poda, jak skończy nad nią prace. I jeszcze jedno: szykujemy parodię Eragona (filmu, bo jest tak żałosny jak Lorettowa nauczycielka od niemieckiego) więc macie na co czekać!

Loretta&Sindy 24/06/2008 11:16:50 [Powrót] Komentuj



Super! po prostu zarąbiaszcze, czekam na nexta ;D
Yumi 10/08/2008 12:12:19
| brak www IP: 81.190.253.191

u mnie nowa nocia zapraszam ^^
Hinata 23/07/2008 20:53:41
| brak www IP: 89.234.192.73

muahahahaha... się usmiałam czytajac to notkę xD no to u mnie niu nota. + nowiutki szablon *_* tylko proszę o pomoc. wszystko napisane w notce ;)
Nancy 15/07/2008 13:38:58
| brak www IP: 87.205.85.162

aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!! nocia genialna po prostu ;D najlepszy musiał byc bobek Snape w ciuszkach babuni Nevila heheheheehehhehe ;D
sorki, że tak długo nie zaglądałam na wasz blog,ale jak się jest mną to cały dzień wlepia się gały w ekran kompa i z "ślinotokiem" ogląda różnego rodzaju anime ;D
jeszcze raz meeega przepraszam, a teraz musze dac upust mojej absolutnej radości: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
parodia Eragona będzie ;D ja nie moge zaraz się zesikam ze szczęścia ;D (ale ja jestem walnieta -_-', ale co tam ja to ja w końcu xP)
piszcie szybko tą parodię Eragona i jak już będziecie miały blog z tym wypasionym opkiem proszę mi dac link w komku u mnie na blogu
z góry dzięki
pozdrawiam was wszystkie ;***
Hinata 14/07/2008 19:06:56
| brak www IP: 89.234.192.74

Ocenę?
Subiektywne Oceny 7/07/2008 15:29:55
| brak www IP: 87.205.228.223

u mnie nowa notka zapraszam ;D
Hinata 6/07/2008 20:00:58
| brak www IP: 89.234.192.74

Witam.
Chcesz, by Twój blog zyskał jeszcze większą popularność i sławę? Zgłoś się już teraz do mojego serwisu!
[przepraszam za spam]
Centrum Blogów 4/07/2008 21:53:34
| brak www IP: 87.205.53.192

prawie mi się kisiel w gaciach zrobił tak się śmiałam że powypadały wszystkim bembenki uszne! wejdz na mnie! no nie takie śmieszne ale kit się oprawie i tak sie zaczyna (kolejność rozdziałów)
2,3,1,4,5,6,7,8,9...o i 1 zapisało się dwa razy i jeszcze bonus w postaci trzech częśi biografii i postacie cz 1!
anonimek 30/06/2008 14:48:26
| brak www IP: 62.69.206.144

Dla mnie bomba!
Shannon 30/06/2008 10:35:12
| brak www IP: 77.254.162.186

Dodałam do ulubionych... Fajnie, że ktoś jeszcze pisze parodie po zakończeniu serii Pottera...
A propos Eragona, to filmu nie oglądałam, ale wiem, że książka sama w sobie jest żałosna, więc powinno być ciekawie.
Pozdrawiam.
Ines 28/06/2008 14:06:07
| brak www IP: 85.219.130.244


Podstrona: *1* / 2 / 3






2009
Lipiec
Maj
Luty
Styczeń
2008
Listopad
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty












Wisior Ostatnich Smoków - opowieść Loretty
Powkurzaj chomika i sąsiadów XD
Lubisz Anime? Kliknij
DeviantArt - strona której nie trzeba przedstawiać
//jakby co Sindy póki co nie ma żadnego bloga, prócz tego//
Loretta w DeviantArt
Salidor
Alitsea


Szablon nieco podrasowany przez właścicielkę bloga

Szablon zrobiłpatryk41

powered by:blog4u

Zdjęcie z deviantart.com