Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
.::Rozdział V::. Snape i mp3
Strona Główna


Zobacz wpisy

Twoja opinia


Jesteś tu 38335 Potteromaniakiem





Skomentowało 9 Potteromaniaków

.::Rozdział V::. Snape i mp3

Uwaga: Powiadamiamy tylko osoby z księgi.

Wszyscy zmierzali w górę zbocza, na którego szczycie wznosił się wspaniały zamek: Hogwart.
Ale... coś się nie zgadzało. Zamiast całej grupy wozów zaprzężonych w niewidzialne konie stały tam... tylko cztery. W dodatku nie wpuszczano do nich!
- Ejże! Co? Co to jest? O co chodzi? – wydukał Ron, robiąc wielkie oczy. Tak jak większość osób.
Obok wozów stała profesor McGonagall. Jak zawsze wyglądała okropnie poważnie.
- Hogwart – zaczęła obojętnie, mierząc wszystkich swoim groźnym spojrzeniem. – Stracił całe siano na pociąg, więc nie starczyło na wozy. Przykro mi, ale w tym roku musicie iść do szkoły z papcia, jak zwykłe, mugolskie dzieci...
- To po co są te wozy? – zdziwił się ktoś z przodu tłumu.
- A co? Chcesz samemu nieść swoje bagaże? Proszę bardzo! – zawyła nauczycielka.
Zatkało.
Harry i jego przyjaciele nie musieli słyszeć tego ponownie. Pośpiesznie odczepili się od grupy, kierując w stronę jeziora. Tam, na brzegu spostrzegli Hagrida z tłumem małych, przerażonych dzieciaków.
- Hagrid! Mógłbyś nas przemycić łódkami? – zawołał Harry, nim zauważył, jak mają się sprawy.
- Oczywiście! Chodźcie! – dostał w odpowiedzi.
Ku jego zdumieniu na tafli unosiły się duże... pontony w kwiatuszki!
- Na to też zabrakło siana? – jęknął Ron, patrząc na nie z krytyką.
- Niestety, a teraz właźcie i spływajcie. My ruszamy dopiero za 15 minut... – oznajmił gajowy.
Wpakowali się do jednego i już ich nie było. Tymczasem Hagrid pakował młodych.
- Proszę pana... Tu jest dziura – powiedział jeden kurdupel, patrząc ze strachem na dno swojego pontonu.
- Ni ma sprawy!
Nim się obejrzał, już wisiał w górze, podniesiony przez Hagrida. Po chwili siedział w dziurze, zatykając ją „szczelnie”.
- Ok.!
- E... Ale to nie jest pierwsza klasa... – jęknął dzieciak, nie mogąc się poruszyć.
- SŁUCHAM?
- Nic, nic! Najważniejsze żebym trafił do zamku!

Harry i jego przyjaciele dotarli wreszcie do zamku. Oczywiście byli prędzej od innych, ale to się wytnie...
Kiedy wraz z grupą wchodzili do Wielkiej Sali usłyszeli jak Malfoy skacze z podniecenia, bo mu mops... to znaczy Pansy powiedziała, że stworzył z tymi włosami nową modę.
Zaczęli żreć żarcie. Żrą i żrą drąc się wniebogłosy...
A to o pijanych chlejmentorach, o nowoczesnym pociągu, cienkim budżecie szkoły, czym jest patronus, o Syriuszu Blacku oraz nowej parasolce Błyskawicy.
W pewnym momencie Dumbledore wstał. Gdy to nic nie pomogło, zaczął stukać łyżeczką w kielich. Dupa. Wyją i wyją. Nie zwracają w ogóle uwagi.
Nauczyciele patrzyli na niego zdumieni, gdy zakładał kask z szybką oraz czarne, robotnicze rękawiczki. Wyjął piłę mechaniczną.
Włączył ją. To zwróciło niektórych uwagę. Ale wciąż nie wszystkich...
Zaczął ciąć stół. Teraz każdy uczeń gapił się na niego w milczeniu i ze strachem...
Kiedy dwie części stołu rąbnęły o ziemię, wyłączył maszynę, podniósł szybkę kasku i rzekł:
- No! Teraz widać mnie całego: od stóp do głów. Całe szczęście udało mi się wreszcie zwrócić waszą uwagę...
Odchrząknął, po czym ciągnął dalej:
- Wokoło zamku stoją Chlejmentorzy. Lubią emocje, więc uważajcie. Na nic zdadzą się pelerynki-niewidki oraz głupie tłumaczenie się... Aha. I jeszcze jedno: mają popęd do picia. Z tego też powodu proszę nie wnosić trunków do szkoły, ani poza jej teren, bo źle to się dla was skończy. I nie pijcie przy nich...
Harry spostrzegł, jak Malfoy zaczął coś zawzięcie tłumaczyć swoim ułomnym koleżkom.
- E... Mam zaszczyt przedstawić wam nowego nauczyciela obrony przez czarną magią (o. P. c. M.) Remusa Lupina.
Lupin wstał od niechcenia pośród burzy oklasków. Widocznie każdemu spodobał się na pierwszy rzut oka. Nie ma się co dziwić... W szkole brakuje inteligentnych osób... A ten koleś był nadzwyczaj inteligentny.
- No wow... Też się cieszę – warknął niezbyt przekonująco, szukając czegoś po kieszeniach. Po chwili usiadł. Jak się okazało przekopywał ciuchy w poszukiwaniu mp3.
- Patrz na Snape’a! – syknął Ron, Harry’emu do ucha.
Snape, kolo od eliksirów, „wychylił się, żeby popatrzyć na Lupina. Nie było dla nikogo tajemnicą, że Snape bardzo chciał objąć stanowisko nauczyciela OPCM, ale nawet Harry’ego, który go nie znosił, uderzył ohydny grymas na jego wychudzonej, ziemistej twarzy. To nie była zwykła złość, to był grymas wstrętu i nienawiści. Harry dobrze znał ten grymas: Snape miał go na twarzy za każdym razem, kiedy spoglądał na niego”.*
- No i mamy nowego nauczyciela opieki nad bestiami... to znaczy magicznymi sterami... stworzeniami – ciągnął dalej Dumbledore, który zdawał się tego nie dostrzegać (Lupin zresztą też nie. Był bardziej zainteresowany słuchaniem muzy z Mp3). - Rubeusa Hagrida!
Hagrid wstał, przewracając swoje krzesło (nie mógł stołu, bo leżał na podłodze...). Ludność Wielkiej Sali tak czy siak zaczęła klaskać. Ktoś był nawet tak podniecony, że wskoczył na żyrandol... Ktoś inny wystrzelił fajerwerki, które wyleciały przez okno, na błonia...
Zapalił się Zakazany Las! Z tego też powodu ucztę przerwano i kazano uczniom rozejść się do pokoi...

- Hermiono! Prędzej! Bo się spóźnimy!
Harry i Hermiona, jako jedni z ostatnich spieszyli się na dwugodzinną, nudną lekcję eliksirów. Gnali ile wejdzie, ale połowa drogi jeszcze była przed nimi.
Dlaczego tak wypadło? Bo zatrzymał ich Hagrid z pytaniem, czy mają jakieś płyty CD...
- Robię co mogę, Harry! – krzyknęła Hermiona z trudem łapiąc powietrze. No cóż. Bieganie w butach na obcasach nie należy do najlepszych zajęć...
Właśnie mijali bibliotekę. Ktoś otworzył na oścież drzwi i....
ŁUUUP!!!!
- Dlaczego twój plan lekcji jest tak napięty? Masz trzy lekcje równocześnie.... słuchasz mnie? – Harry odwrócił się.
To co zobaczył sprawiło, że musiał się zatrzymać.
Hermiona leżała jak długa na ziemi. Jak się okazało zaryła o owe drzwi...

Całe szczęście zdążyli na lekcję.
Snape, który siedział przy biurku akurat bawił się elektroniczną gierką. W ogóle nie zwrócił na nich swojej nudnej uwagi...
Usiedli obok bladego ze zdenerwowania Rona. Pobladł jeszcze bardziej na widok czerwonego nosa Hermiony...
Snape drgnął, rozejrzał się uważnie po klasie, po czym otworzył szufladę i schował w niej zabawkę. Wstał.
- Witam was cwaniaki na tej mojej lekcji, choć szczerze mówiąc nie jestem zadowolony z waszego towarzystwa.... swojego zresztą też. Dziś POBAWIMY się w robienie eliksiru, powodującego kurczenie się ludzi i zwierząt. Proszę mi nie wkładać do kociołków grabi, ani nie pić swojego uważonego świństwa, bo to nie jest zbyt bezpieczne – spojrzał na Crabbe’a i Goyle’a, którym już ciekła ślinka. - A więc na co czekacie? Czytać książki i do roboty!
Siadł z powrotem, po czym wyjął sobie jakąś mugolską gazetkę („pani domu” jakby co).
Ale Harry ani myślał bawić się w eliksiry. Przecież w każdej chwili można je od kogoś zarąbać...
Wyjął se mp3, którą dostał od pani Figg i zaczął se słuchać TH.
- SCHREI! – ryknął niegłośno, dając się porwać muzyce. Siedząca obok Hermiona spojrzała na niego poirytowana.
Snape także spostrzegł, że coś jest nie tak.
- Co robisz, Potter? – zawył groźnie.
Dupa. Nie słyszy go. Tylko wywija głową...
- Czego słuchasz, Potter?
- Co? – zapytał Harry, wyjmując z ucha jedną słuchawkę.
- Czego słuchasz, Potter?!
- Tokio Hotel.
- TOK...HO... Ekhem... Minus dziesięć punktów dla.... E... Dawaj to, Potter – zaczął dukać Snape, wyciągając rękę po urządzenie.
Harry wybałuszył na niego ślepia.
- Nie! – wrzasnął rozpaczliwie.
- DAWAJ! Bo się zakończy jeszcze smutniej!
Z obolałym sercem oddał mu swoją własność.
- No do roboty! – nauczyciel ryknął na zapatrzony w niego tłum. – Czytać tam lekcje.
Kiedy wszyscy zajęli się swoimi sprawami, wcisnął sobie słuchawki do uszu. Jego też „porwała” muzyka.
- SCHREI!!!!
Wszyscy podnieśli na niego zdumiony wzrok. Dopiero teraz to zauważył. Udając, że nic nie zaszło warknął:
- No co? Mam aparat słuchowy i muszę sprawdzić czy się słyszę! Do roboty! Czas wam leci!
Uczniowie wzruszyli ramionami i kontynuuowali swoją robotę. Po kilku minutach nad łbem Snape’a zaczęła latać mucha. Podniósł rękę tak nieszczęśliwie, że zahaczył o kable mp3. To wpadło do jego eliksiru.
- O fuck!!!! – zaklął na cały loch. Wszyscy się na niego spojrzeli.
- Faktura.... Muszę wydać fakturę! – dodał na usprawiedliwienie.
Uczniowie zabrali się za szykowanie składników. To zachowanie zaczęło ich coraz bardziej irytować...
- O sit.... Sitko! Nie wziąłem sitka do eliksiru... Muszę go przeczesać rękoma...
Włożył ręce do eliksiru, by wyjąć tę nieszczęsną machinę. Kiedy wreszcie ją chwycił, i myślał że już po kłopotach wyciągnął ją. Spojrzał na swoje paznokcie. Pokrywała je czarna farba...
- O! Teraz jestem w stylu... – szepnął cicho do siebie, by po chwili wrzasnąć na całą salę:
- TOKIO...! – nie skończył, bo napotkał zdumione oczy uczniów.
- Moja ciocia pojechała do Tokio! Kumacie? Czaicie? Do Tokio!
Ale uczniowie nie odwrócili wzroku. Gapili się na niego tajemniczo.
- Co się tak gapicie, co? W życiu czarnych pazurów nie widzieliście?
Spojrzał na nie z niesmakiem. Odechciało mu się Tokio Hotel.
- Cholera jasna, kurde no! – zaczął kląć. – Czy ktoś ma zmywacz do paznokci? – rozejrzał się po tłumie.
Hermiona wstała i podała mu jakiś flakonik.
- Jesteś pewna, że to zmywacz? – zapytał, patrząc na nalepkę. Przedstawiała trupią czaszkę i dwa skrzyżowane piszczele pod nią.
- Absolutnie! – powiedziała rozweselona.
Użył go nieufnie. Prócz lakieru wyżarło mu.... paznokieć i skórę!
- Granger? Jesteś PEWNA? – wydukał, patrząc na dzieło krytycznie.
- E... Teraz nie. Ale ja tam nie odróżniam kwasu solnego od rozpuszczalnika do lakieru... – uśmiechnęła się szeroko, pokazując olśniewająco białe zęby. Jak wszyscy...

*Niedługi cytat z książki, hehe
_____________________________________________________
Sindy chora i znowu muszę sama dodawać notkę. Mam nadzieję, że wkrótce mnie odwiedzi bo czas najwyższy zrobić reklamę bloga:D
Mam nadzieję, że notka się podoba. Pamiętam jak dwa lata temu wspólnie pracowałyśmy nad nią:) Jakie to odległe... Teraz parodia liczy w sumie 147 stron!
Notki będą dodawane co trzeci, czwarty tydzień tak dla ścisłości. Pozdrawiam!

Loretta&Sindy 12/04/2008 09:27:02 [Powrót] Komentuj



Super blog wejdź koniecznie na mojego ;)
Joa 3/05/2008 18:44:38
| brak www IP: 83.25.157.17

u mnie nowa notka zapraszam =PPP
Hinata 21/04/2008 16:37:03
| brak www IP: 89.234.192.74

harry słucha th!
hahahaha
fajnie fajnie
blanca. 15/04/2008 16:20:17
| brak www IP: 83.15.251.186

super blog wejdżcie na nasz!
a&a 13/04/2008 14:48:20
| brak www IP: 83.25.156.145

Zwałowa treść i całość generalnie bardzo ciekawa :) Oby tak dalej! xD Pzdr :***
Paszcza 12/04/2008 15:09:56
| brak www IP: 87.96.56.42

Nocia po prostu cud i miód
Snape jest bomba
jeśli chodzi o moje opowiadania z Ginny to też tak jakby parodia
coś na wzgląd Freda i Georga:)
dzięki za koma
Rudowłosa 12/04/2008 14:54:24
| brak www IP: 88.199.112.139

Hehehe ;] Super notka :) Zwłaszcza z tym mp3 ;D
Sakura Chan 12/04/2008 14:38:49
| brak www IP: 82.139.15.233

notka normalnie booooska =D
nie wiedziałam ze snape lubi gierki elektroniczne i mp3 =DDD
o i jeszcze jedno! Pytałaś co tam na tym gifie u mnie nawija Noruto
on mówi tak:
Jestem Uzumaki Naruto i mam parę rzeczy do powiedzenia! Wszyscy mówią "Sasuke jest mój", ale tak na prawdę....
SASUKE JEST TYLKO MÓJ!!!!
buziole =****
Hinata 12/04/2008 10:55:16
| brak www IP: 89.234.192.74

Ś_W_I_E_T_N_E!!!
Angelina... 12/04/2008 10:41:27
| brak www IP: 77.253.129.114









2009
Lipiec
Maj
Luty
Styczeń
2008
Listopad
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty












Wisior Ostatnich Smoków - opowieść Loretty
Powkurzaj chomika i sąsiadów XD
Lubisz Anime? Kliknij
DeviantArt - strona której nie trzeba przedstawiać
//jakby co Sindy póki co nie ma żadnego bloga, prócz tego//
Loretta w DeviantArt
Salidor
Alitsea


Szablon nieco podrasowany przez właścicielkę bloga

Szablon zrobiłpatryk41

powered by:blog4u

Zdjęcie z deviantart.com